5 celów

Posted on

fulfilled life

Człowiek spełniony to człowiek szczęśliwy. Słyszeliście kiedyś to powiedzenie? Ja wiele razy, i za każdym razem czułem ukłucie żalu. Ja się nie uważałem za spełnionego w żadnej z dziedzin mojego życia.

Winiłem oczywiście świat, okoliczności, Boga.

Aż usłyszałem takie porównanie:

Większość ludzi dzisiaj przypomina osobę, która weszła do apteki, i powiedziała „poproszę jakieś lekarstwo. Wszystko jedno, jakie”.

Nikt z nas tego by nie zrobił. Kiedy wchodzimy do apteki albo wiemy dokładnie, co chcemy kupić… albo w rękach mamy receptę, na której ktoś coś nabazgrał, albo rozpisywał swój długopis, niemniej aptekarz będzie dokładnie wiedział, co nam dać.

Ale jak postępujemy w życiu?

Jednym z ważniejszych celów życia większości ludzi jest zdobycie odpowiedniej ilości pieniędzy do wygodnego życia, ale tak naprawdę coś takiego nie może być celem życiowym. W samym zdobywaniu pieniędzy nie ma miłości. Wszystkie działania w których nie ma nic miłości, przynoszą frustrację i ból.

Pieniądze mogą jednak być bardzo istotnym „skutkiem ubocznym” realizacji celów. Albo mogą być narzędziem do tego.

Moim celem może być zostanie świetnym przedsiębiorcą. Albo bardzo skutecznym filantropem. I jedno, i drugie, wiąże się z pieniędzmi, ale w żadnym z nich pieniądze nie są celem. Nie mogą być.

Zła wiadomość:

Couch-Potato-Couple

siedząc na kanapie i oglądając kolejny odcinek serialu nie osiągniemy jednak żadnych celów.

Recepta jest zarówno prosta, jak i genialna.

Przepaść między naszym obecnym życiem, w którym odliczamy tylko kolejne soboty i niedziele, a tym, co chcemy osiagnąć, jest zapewne tak wielka, że pokonanie jej wydaje się niemożliwe. Tracimy wiarę i… nie robimy nic.

Trzeba stopniowo.

W ciągu następnych 24 godzin – dzisiaj wieczorem, jutro rano, lub o jakiejkolwiek innej porze, o której wiesz, że możesz regularnie w spokoju wygospodarować kilka minut w ciszy i samotności – ustaw listę 5 celów.

Weź kartkę papieru, lub jakąś aplikację na swoim telefonie lub komputerze, i napisz, co planujesz zrobić przez następny dzień.

Nie przejmuj się, jeśli nie potrafisz znaleźć ważnych i doniosłych celów. Cele takie jak „zdążyć na czas do pracy”, „zrobić 10 pompek/przysiadów” lub „kupić jajka” są równie dobre jak „postawić stopę na księżycu”.

Najważniejsze, żeby cele były jasno określone. Bardzo konkretnie. Bez słów „bardziej”, „lepiej”, bo te pojęcia mogą być różnie interpretowane.

Kiedy następnego dnia odhaczysz wszystkie pięć, pozwól dumie, radości, poczuciu spełnienia, ogarnąć cię! Czy cele, które osiągnąłem, były trywialne? Może i były, ale porówując to do większości moich dotychczasowych dni, w których to świadomie nie osiągałem żadnych celów, dzisiejszy dzień był sukcesem!

Nie będę się upierał przy liczbie 5 celów, może 3 lub 10 cele będą dla ciebie lepsze, ale wydaje mi się że to liczba optymalna dla większości. Tak naprawdę jednak nie o liczbę chodzi, ale życie świadome celu.

A co, jeśli nie osiągnąłem wszystkich celów? Uśmiecham się wtedy do siebie z wyrozumiałością, okoliczności mogą mnie zaskoczyć, lub może byłem wyjątkowo zmęczony. To już przeszłość. Zacznynam nowy dzień!

Daj sobie kilka dni, tygodni, wytrzymaj, spraw, aby to się stało nawykiem, nawet jeśli cele pozostaną małe.

Zaręczam cię, nie pozostaną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *